Czy to koniec z problemami podczas głosowania w wyborach?

Po spadku emocji spowodowanych problemami, na które Państwowa Komisja Wyborcza napotkała w związku z liczeniem głosów w minionych wyborach Prezydent podjął pierwsze decyzje mające na celu wyeliminowanie takich sytuacji w przyszłości.

Jakkolwiek oceniać to, co wydarzyło się w ostatnich kliku tygodniach, przyznać należy, że tak długie zamieszanie z liczeniem głosów jest czymś niedopuszczalnym w demokratycznym Państwie. Prezydent Bronisław Komorowski słusznie więc jako głowa Państwa niezwłocznie przystąpił do działania zgłaszając projekt zmian do ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy (Dz. U. z dnia 31 stycznia 2011 r.).

Pierwszą z zaproponowanych zmian jest dodanie w ustawie Art. 16a § 1., zgodnie z którym wójt(prezydent, burmistrz) miałby zawiadamiać każdego wyborcę, co najmniej 10 dni przed datą wyborów, m.in. o sposobie głosowania właściwym dla przeprowadzanych wyborów, o warunkach ważności głosu oraz o możliwości wniesienia reklamacji w sprawie nieprawidłowości sporządzenia spisu. W świetle ilości głosów nieważnych przy okazji poprzednich wyborów wydaje się być to słusznym posunięciem. Trzeba jednak zastanowić się czy obywatel będący już zmęczonym, otrzymywanymi w ostatnich dniach przed wyborami dziesiątkami ulotek kandydatów, faktycznie podejdzie z uwagą do kolejnej broszury, która znajduje się w jego skrzynce. Konieczne było by więc zapewne wykonanie broszury informacyjnej, która wyróżniła by ją spośród niezliczonej ilości reklam kandydatów.

Innym bardzo słusznym posunięciem wydaje się planowany obowiązek umieszczenia na karcie do głosowania informacji o sposobie głosowania i warunkach ważności głosu. Utopijnym postulatem w przypadku kart do głosowania wydaje się propozycja, aby karta do głosowania była tylko jedną stroną. Wydaje się mieć to szanse powodzenia wyłącznie w wyborach prezydenckich lub wyborach do senatu. Oczywiście projekt zawiera możliwość odstępstwa, jeżeli konieczność taka wynika z liczby zarejestrowanych list kandydatów. Mając na uwadze doświadczenia poprzednich lat z całą stanowczością można stwierdzić, że Państwowa Komisja Wyborcza wyrazi zgodę na odstępstwo od tej zasady w przypadku wszelkich innych wyborów niż te w/w. Zmiana ta jest więc w naszej opinii wyłącznie kosmetyczna i ma na celu pokazanie, że w przepisy „wprowadzają” obowiązek stosowania jednostronnych kart.

Kolejne zmiany dotyczą działalności Państwowej Komisji Wyborczej. Zapewne słusznie wprowadzona miałaby zostać kadencyjność członków tego organu, która wynosiłaby 9 lat. Niestety projekt nie zawiera zakazu ponownego powołania na to samo stanowisko po upływie kadencji albo chociaż możliwości sprawowania funkcji członka PKW wyłącznie przez 2 kadencje. Co pokazuje przykład z ponownym przyjęciem części członków komisji, którzy zrezygnowali z pełnionych funkcji, osoby te nie będą raczej miały problemów z utrzymaniem swojego stanowiska. Określenie kompetencji przewodniczącego oraz jego zastępcy w komisji wyborczej, których dotychczas brak było w ustawie, traktować należy w kategorii naprawienia błędu poprzedniego ustawodawcy i nie wymaga chyba większego komentarza.

Trudno odnieść się jednoznacznie do zmiany liczby członków obwodowych komisji wyborczych. Do czasu ubiegłorocznych wyborów nigdy nie było problemów z liczeniem głosów, a w tym przypadku wynikało to niemal wyłącznie z błędu systemu, a nie ze zbyt małej ilości osób powołanych do ich liczenia. W zakresie składu obwodowej komisji wyborczej zaproponowana została jeszcze jedna zmiana zgodnie, z którą „powołuje się także jedną osobę wskazaną przez wójta spośród 5 pracowników samorządowych gminy lub gminnych jednostek organizacyjnych.”

Zaproponowana została jeszcze m.in. zmiana urn wyborczych, które miałby zostać wykonane z przezroczystego materiału, których wzór ustali Państwowa Komisja Wyborcza. To spowoduje wyłącznie konieczność przeprowadzenia kolejnego przetargu, a w praktyce zmieni bardzo niewiele. Osoby niezadowolone z wyników wyborów zawsze się znajdą, podobnie jak ci, którzy krzyczeli będą, ze wybory zostały sfałszowane. Zresztą nie nieopieczętowane urny były powodem zarzutów kierowanych w kierunku PKW, a wiele innych spraw, od których można odnieść wrażenie niektóre zmiany mają odwrócić uwagę.

Nie ulega wątpliwości, że zmiany w kodeksie wyborczym są potrzebne i pozytywnie należy ocenić samą inicjatywę projektu. Kierunek zmian też wydaje się być właściwym i bardzo możliwe, że przyczyni się do usprawnienia przebiegu całych wyborów. Kilka z propozycji prezydenckiego projektu wymagałoby jednak bardziej szczegółowego dopracowania.

Zbyt wysokie kary za wycięcie drzewa

 

Czy zdawali sobie Państwo sprawę z faktu, że prawo mające za zadanie chronić przyrodę wywołuje skutki odwrotne od zamierzonych   tj. w postaci zmniejszających się liczby drzew na terenie Polski. Drzewo posiada walor kulturowy i społeczny, a ustawa zamiast chronić drzewa de facto wprowadza sytuacje, w których zdrowy rozsądek nakazuje właścicielowi drzewa usunąć je zanim osiągnie wiek 10 lat.

Dzieje się tak z obawy przed karami i opłatami za wycinkę drzewa oraz skomplikowaną i kosztowną procedurą biurokratyczną.

Procedura dotyczy KAŻDEGO posiadacza nieruchomości. Nie ważne, czy jest to osoba prywatna, przedsiębiorca, rolnik czy działkowiec. Każdy może znaleźć się w sytuacji kiedy trzeba usunąć krzew lub drzewo.

Dla zobrazowania niniejszego zagadnienia można posłużyć się poniższym przykładem. Właściciel nieruchomości sadzi zakupione przez siebie drzewo np. dąb. Drzewo rośnie kilkanaście lat, jednak po pewnym czasie staje się zbyt wysokie, a w jego miejsce właściciel planuje postawić altanę. Dlatego też wycina drzewo (w końcu sam je zasadził). O fakcie tym dowiaduje się organ gminy i nakłada na właściciela grzywnę np. 20 tys. zł.

Dlatego też często właściciele wolą profilaktycznie z obawy przed takimi komplikacjami wyciąć wszystkie drzewa (przed upływem 10 lat) ze swojej posesji nawet jeśli nie ma takiej potrzeby  (łatwiej jest sprzedać działki niezadrzewione). 

Tym samym, na nowych osiedlach drastycznie zmniejsza się liczba drzew i krzewów.

Dlaczego tak się dzieje?

Zgodnie z art. 83 ust. 6 pkt 4  ww. ustawy przez 10 lat może nim swobodnie dysponować. Po upływie tego okresu konieczne jest uzyskanie zezwolenia do usunięcia drzewa w postaci zezwolenia organu administracji. Decyzja taka ma charakter uznaniowy, co znaczy, że zależy wyłącznie od swobodnego uznania urzędnika i nie mają znaczenia żadne obiektywne przesłanki. W konsekwencji może dojść do sytuacji, kiedy obywatel zakupi działkę będąc przekonanym  możliwości wycinki rosnących na nim drzew jednak  w wyniku decyzji uznaniowej zgody takiej nie otrzyma.

Kary za wycięcie drzewa bez zgody urzędnika są ekstremalnie wysokie. Na przykład za drzewo w wieku 25 lat zapłacimy ok. 20 tys. zł.

Powyższe zagadnienie nie dotyczy tylko posiadaczy domków jednorodzinnych czy przedsiębiorców. O wspomnianych zasadach muszą również pamiętać działkowcy.
Bez formalności mogą oni usuwać tylko drzewa owocowe. Jednak jeśli chodzi o pozostałe, obowiązują ich takie same zasady jak pozostałych.

Dla przedsiębiorców ustawa jest jeszcze bardziej restrykcyjna, gdyż nie wystarczy zgoda na wycinkę ale dodatkowo zawsze obowiązuje wysoka opłata.

Wątpliwym wydaje się również rodzaj nieruchomości, które obejmuje powołana powyżej ustawa. Zdaniem Stowarzyszenia podobnie jak tereny leśne również tereny rolne jak
i przemysłowe powinny zostać wyłączone spod obowiązywania ww. ustawy.

Mając powyższe na uwadze, niezbędnym jest dokonanie weryfikacji dotychczasowego stanu prawnego ponieważ prowadzi on do odwrotnych skutków społecznych. Właściciele  nieruchomości dokonują wcześniejszej wycinki drzew tj. przed upływem 10-letniego terminu
z obawy przed nieuzyskaniem zezwolenia oraz długotrwałej procedury administracyjnej. Czytaj dalej