Odebranie strażom miejskim fotoradarów realizacją zalecenia NIK

Sejm uchwalił przepisy, według których foto straże miejskie i gminne zostaną pozbawione możliwości przeprowadzania kontroli fotoradarowej kierowców.

Odebranie strażom miejskim możliwości przeprowadzania kontroli fotoradarowej kierowców jest realizacją postulatu NIK, która w 2014 r. wskazała, że działania wielu funkcjonariuszy obsługujących te urządzenia podyktowane są chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy. Czytaj dalej

Zdjęcie z fotoradaru dopiero w sądzie.

W obowiązującym stanie prawnym właściciel pojazdu, który otrzymał mandat na podstawie zdjęcia z fotoradaru, nie ma możliwości zobaczenia fotografii dokumentującej popełnione wykroczenie przed ewentualnym postępowaniem sądowym. Z całą pewnością nie jest to regulacja czyniąca zadość zasadą słuszności czy sprawiedliwości. Problem ten był już przedmiotem interpelacji skierowanych do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, jednakże żadna z nich nie przyniosła zamierzonego rezultatu. Odpowiedź Pana ministra potwierdza tylko, że Inspekcja Transportu Drogowego oraz policja działają w granicach określonych przepisami prawa.

Mając na uwadze  wyłącznie obowiązujące przepisy prawa, w tym m.in. rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 22 lutego 2002 r. w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (Dz. U. Nr 20, poz. 201, z późn. zm.) czy ustawy kodeks postępowania w sprawach o  wykroczenia, nie sposób nie zgodzić się z tym stanowiskiem. Ministerstwo uważa, że przesłanie do właściciela pojazdu fotografii dokumentującej popełnione wykroczenie „byłoby sprzeczne z interesami organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości”. Z całą jednak pewnością ściganie przestępców czy tym bardziej osób, które popełniły wykroczenie, nie może jednak odbywać się z pokrzywdzeniem obywatela. Według obowiązujących przepisów kierowca, który otrzymuje mandat z fotoradaru ma obowiązek przyznania się do popełnienia wykroczenia  lub wskazania osoby, która w danej chwili kierowała pojazdem. Kierowca ma jeszcze trzecią alternatywę, czyli nie przyjęcie mandatu oraz odmowę wskazania kierującego pojazdem, co może narazić go na grzywnę do 5000 zł. Dla Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego sprawa jest więc prosta. W rzeczywistości jednak sprawa często bywa znacznie bardziej skomplikowana.

Po pierwsze należy zwrócić uwagę na czas jaki upływa od chwili popełnia wykroczenia do dnia otrzymania przez właściciela pojazdu pisma z GITD.  Po  nowelizacja z 31 grudnia 2010 ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2010 r. nr 225, poz. 1466) nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego nie może nastąpić po upływie 180 od ujawnienia czynu. W konsekwencji bardzo często otrzymamy mandat po upływie blisko 6 miesięcy. Organy państwowe wymagają oczywiście, aby właściciel pojazdu wskazał na osobę, która wówczas kierowała pojadę. Często z oczywistych względów nie jest to możliwe. Trudno bowiem oczekiwać, aby właściciel pojazdu prowadził ewidencję osób korzystających z jego auta.

Zastanowić należy się również, co w sytuacji kiedy jest kilku współwłaścicieli pojazdu. Pismo od ITD kierowane jest tylko do jednego z nich. Jeżeli nie będzie on pamiętał czy w tamtym czasie korzystał z pojazdu,  to chcąc uniknąć postępowania sądowego zmuszony będzie do przyjęcia na siebie tego mandatu. Ciężko stwierdzić na jakiej podstawie dokonywany jest również wybór jednego ze współwłaścicieli. Trudno wyobrazić sobie, że gdy z samochodu regularnie korzysta kilka osób, będą one pamiętały kto kilka miesięcy wcześniej kierował pojazdem.

Może zdarzyć się również sytuacja kiedy kierowca, omyłkowo poda dane osoby, która w chwili popełnienia wykroczenia, nie kierowała pojazdem. Mimo, iż kierowca działał w dobrej wierze i starał się uczynić zadość obowiązkowi nałożonemu na niego przez ITD to paradoksalnie jego odpowiedzialność może okazać się dużo bardziej surowa niż w przypadku odmowy podania żądanych informacji. Gdy właściciel nie ma wglądu do fotografii na tym etapie postępowania, ma również świadomość, że wskazując osobę trzecią, która nie kierowała pojazdem ryzykuje odpowiedzialnością karną. Oczywiście działanie to musi być celowe, ale w praktyce udowodnienie braku świadomości nie musi okazać się wcale proste.

Kilka miesięcy temu w Sądzie Rejonowym w Warszawie zapadł wyrok, w sprawie, w której właściciel pojazdu  odmówił wskazania osoby prowadzącej auto, ze względu na odmowę okazania mu zdjęcia z fotoradaru. Inspekcja Transportu Drogowego skierowała sprawę do sądu o ukaranie właściciela pojazdu grzywną,  za odmowę wskazania kierowcy. Sąd przyznał jednak rację właścicielowi pojazdu i orzekł, że ITD nie ma uprawnień, aby karać kogoś w takiej sytuacji. Świadomość prawna obywateli z roku na rok jest coraz większa i można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że coraz częściej sprawy przeciwko ITD czy strażą miejskim(gminnym) znajdować będą swój finał w sądzie.

Taki stan rzeczy naraża Państwo na wielotysięczne lub nawet wielomilionowe koszty związane z prowadzeniem ewentualnych postępowań w przedmiotowych sprawach. Należy zauważyć, że w sytuacji, gdy zdjęcie z fotoradaru faktycznie okaże się niewyraźne kierowca i tak uniknie odpowiedzialności. Generalna Inspekcja Transportu Drogowego zakłada jednak, że obywatel nie będzie zainteresowany procesem sądowym i dobrowolnie zapłaci mandat, nawet wtedy, gdy wykroczenia nie popełni. Z całą pewnością taka praktyka korzystnie oddziałuje na budżet państwa, ale godzi też w interesy obywateli.