TAK czy NIE? Czyli pytania na referendum

Zgodnie z zarządzeniem prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego, w niedzielę (6 września) odbędzie się referendum, w którym Polacy będą mogli odpowiedzieć „Tak” lub „Nie” na następujące pytania:

1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Pytanie nr 3

Warto zwrócić uwagę, że trzecie pytanie jest już nieaktualne, gdyż to rozwiązanie uchwalił jakiś czas temu Sejm. W naszej ocenie zamieszczenie tego właśnie pytania w treści referendum było czystym populizmem, ponieważ trudno spodziewać się żeby osoby głosujące, a tym samym podatnicy byli za niekorzystnym dla siebie rozstrzygnięciem. Dla wprowadzenia tak oczywistej i potrzebnej zmiany nie było, jak się zresztą okazało, konieczności zaakceptowania jej w trybie referendalnym.

Pytanie nr 2

Co do drugiego pytania, należy zwrócić uwagę, że jest ono zadane w formie negatywnej. Czy jesteś za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa? Niby wszyscy wiedzą o co chodzi, czyli o zaprzestanie finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Jednak w takim wypadku pytanie powinno brzmieć: Czy jesteś przeciw finansowaniu partii politycznych z budżety państwa? W takim wypadku rozstrzygnięcie byłoby jasne. Pytanie w obecnym kształcie dotyczy jedynie zniesienia obecnych rozwiązań finansowania. Jest skonstruowane w ten sposób, że oczywiście zgodnie z wynikiem referendum dotychczasowy sposób finansowania partii zostanie zmienione, tylko że nie wiadomo w jaki sposób. Może to być zaprzestanie finansowania partii z budżetu ale też przyznanie o wiele większych środków partiom politycznym.

Pytanie nr 1

Na końcu kilka słów o jednomandatowych okręgach wyborczych czyli tzw. JOW-ach. Temat ten został nagłośniony podczas tegorocznych wyborów prezydenckich.

JOW-y  to okręgi wyborcze, w których obowiązuje ordynacja większościowa „pierwszy na mecie” lub ordynacja stosunkowa alternatywnego głosu proporcjonalnego, według której tylko jeden możliwy do obsadzenia z danego okręgu wyborczego mandat otrzymuje kandydat poparty przez największą liczbę wyborców spośród wszystkich kandydujących z danego okręgu wyborczego.

Taki system przyjęły m.in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja czy Kanada.

W Polsce ten sposób wyboru obowiązuje od 2011r. w wyborach do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej oraz od 2014r. do rad gmin w gminach niebędących miastem na prawach powiatu.

Argumenty „za”

Zwolennicy jednomandatowych okręgów wyborczych podkreślają, że jest to najprostszy system wybierania deputowanych wynikający wprost z definicji demokracji jako systemu, w którym prawo stanowi wola większości obywateli. Dzięki nim parlament jest sprawny (najczęściej w przypadku jednomandatowych okręgów „pierwszy na mecie” jedna partia ma większość), a wybrani kandydaci ponoszą osobistą odpowiedzialność za swoje działania. Ponadto zwolennicy jednomandatowych okręgów argumentują, że w systemie zamkniętych list partyjnych wypaczony zostaje proces kandydowania, który zależy od decyzji gron partyjnych, a możliwe jest jedynie kolektywne kandydowanie. Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych pozwoli na zwiększenie identyfikacji wyborców z radnymi i odwrotnie.

Jako wady obecnego systemu proporcjonalnego zwolennicy JOW-ów wskazują:

- nadmiernie upartyjnia wybory, odsuwa obywateli od osób sprawujących władzę i wywierania realnego wpływu na elekcję posłów. Jednocześnie z posłów czyni marionetki, całkowicie zależne od aparatu partyjnego.

- skutkuje rozdrobnieniem partii w parlamencie, zmusza do tworzenia powyborczych koalicji, przez co rozmywa się odpowiedzialność wybranych przez Naród posłów.

- mniejszym partiom daje często dużą władzę, nieproporcjonalną do ich wyniku wyborczego.

- wiąże posłów z kierownictwem partii nadmierną lojalnością, co skutkuje brakiem odpowiedzialności posłów przed wyborcami

Argumenty „przeciw”

Przeciwnicy jednomandatowych okręgów argumentują swoje stanowisko:

- brakiem reprezentacji dla dużej części społeczeństwa poprzez wykluczanie mniejszych i średnich partii z podziału mandatów (przykład USA i Kanady);

- wzrostem zjawiska „głosów straconych” (przykład USA i Kanady);

- sprzyjaniem dominacji pojedynczej partii w danych okręgach wyborczych;

- zwiększaniem zjawiska podziału głosu między dwoma zbliżonymi do siebie kandydatami;

- potencjalnym nadmiernym przywiązaniem deputowanego do terenu, z którego został wybrany;

- umożliwianiem zjawiska dopasowywania granic okręgów wyborczych celem zwiększenia liczby wygranych mandatów.

Za przykład może posłużyć wielka Brytania, w której system ten funkcjonuje praktycznie od zawsze. O ile bowiem przez wiele lat system ten sprawdzał się dosyć dobrze, to sytuacja diametralnie zmieniła się w ciągu ostatnich kilku lat. Wszystko za sprawą znaczących zmian w poglądach wyborczych Brytyjczyków, którzy rozczarowani Partią Konserwatywną i Partią Pracy (dwoma największymi ugrupowaniami, które od zawsze rywalizowały między sobą o władzę), zaczęli w większych liczbach popierać alternatywne partie. Fenomen ten nie tylko zniwelował największą zaletę systemu (obecnie żadna z partii nie ma szans na samodzielne rządy), ale uwydatnił największą jego wadę – jego niesprawiedliwość.

Nic nie obrazuje tego tak, jak los największego „antysystemowego” ugrupowania w Wielkiej Brytanii, Partii Niepodległości Wielkiej Brytanii (UKIP), przewodzonej przez znanego z antyimigranckich i antyunijnych tyrad Nigela Farage’a. W maju zeszłego roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego UKIP odniósł niebywały w historii systemu politycznego Wielkiej Brytanii sukces, pokonując obie dominujące partie i wysyłając do Brukseli największą liczbę swoich reprezentantów. Wybory te odbywały się jednak według proporcjonalnej ordynacji wyborczej i przy niskiej frekwencji. Od tego czasu poparcie dla partii Farage’a zdecydowanie zmalało, ale nadal utrzymuje się na wysokim poziomie 12-15 procent – wystarczająco dużo, by być trzecią siłą w kraju. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, poparcie to nie znalazło jednak odzwierciedlenia w liczbie zdobytych przez partię mandatów.

Ta absurdalna sytuacja to bezpośredni wynik stosowanej w Wielkiej Brytanii ordynacji wyborczej, która promuje partie, które mają bardziej skoncentrowany geograficznie elektorat. Tymczasem poparcie dla partii Farage’a, choć wysokie, jest bardziej równomiernie rozłożone, niż w przypadku pozostałych partii, mogących liczyć na swoje tradycyjne bastiony poparcia.

Pytanie zawarte w referendum nie daje również odpowiedzi, jaki konkretnie model JOW-ów zostałby przyjęty.

Zasadniczo rozróżniamy dwie odmiany:

  1. Większości względnej – to rozwiązanie sprzyja dwupartyjności. Mandat zdobywa osoba, która uzyska największą liczbę głosów, niezależnie od tego czy przekroczyła 50% czy też nie.
  2. Większości bezwzględnej – zwycięzcą jest ten kandydat, który uzyskał co najmniej 50% + 1 ważnie oddanych głosów. Jeśli żaden nie osiągnie takiego rezultatu konieczne jest przeprowadzenie drugiej tury.

W przypadku odmiany większości bezwzględnej, którą stosują na przykład Francuzi, konieczne jest przeprowadzenie II tury wyborów:

  1. Otwarta – mogą w niej brać udział wszyscy uczestnicy I tury, a także kandydaci, którzy nie brali w niej udziału. Zwycięża zdobywca największej ilości głosów – bez wymogu 50% + 1.
  2. Zamknięta – możemy zastosować tutaj dwa rozwiązania: do II tury wchodzą dwaj kandydaci z najlepszymi wynikami, albo wszyscy, którzy przekroczyli określony próg procentowy (we Francji 12,5%).

Od tego, który wariant zostanie wybrany zależeć będzie kształt przyszłego parlamentu. Każdy ma swoje zalety i wady, o których można naprawdę długo rozprawiać.

W powyższym wpisie staraliśmy się na miarę swoich możliwości wykazać, że tematyka jednomandatowych okręgów wyborczych, po której tak ochoczo prześlizguje się wielu dziennikarzy, celebrytów i polityków jest w istocie kwestią bardzo złożoną i wymagającą. Wybranie, w którymś miejscu opcji A, zamiast opcji B może mieć poważne konsekwencje dla całego systemu wyborczego i w efekcie w taki lub inny sposób wpłynąć na wynik wyborów.

Referendum już w niedzielę, a decyzja zależy wyłącznie od Was.

Podziel sie artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>