Embargo uderza w polskie firmy transportowe

W wyniku embarga nałożonego przez Rosję na polskie produkty stracili nie tylko rolnicy ale również firmy transportowe. O ile UE obiecała już rekompensatę dla producentów o właścicielach firm transportowych nikt nie pamięta.

Obecnie sektor prywatny w transporcie zatrudnia około 325 tyś. osób. Przedsiębiorcy ci tracą na rosyjskim embargu podwójnie. Nie tylko nie wożą polskich produktów, ale też nie mają zleceń z Europy Zachodniej.

W chwili obecnej sytuacja firm transportowych, szczególnie na wschodzie Polski, staje się tragiczna. Firmy te w większości posiadają tabor wyposażony w silniki EURO 2 i EURO 3, samochody z takimi silnikami jeździły wyłącznie na wschód- głównie do Rosji. W wyniku wprowadzenia sankcji nad tymi firmami zawisło widmo bankructwa.  Wyjazdy do krajów Unii Europejskiej wiążą się z bardzo wysokimi opłatami ze względu na silniki posiadające bardzo niską wartość ekologiczną. Obecnie do Unii jeżdżą samochody z silnikami EURO 5 lub EURO 6. Oprócz tego firmy transportowe posiadające nowszy tabor będą walczyć o przetrwanie obniżając stawki za transport co doprowadzi do bankructwa wielu słabszych przewoźników, a w konsekwencji do zapaści w tej branży.

Niemcy, Holendrzy, Francuzi, czy Belgowie sami nie wozili do Rosji towarów. Korzystali z polskich firm transportowych. Obawiali się, bo transport na Rosję jest już specyficzny, gdzie obowiązują całkowicie inne przepisy i dokumenty. Wielu zachodnich kierowców z tym sobie nie , a Polakom sprawniej to wychodziło, więc woleli korzystać z naszych usług. Pozwalało to funkcjonować  zwłaszcza wtedy, kiedy na polskie produkty było nałożone embargo. Więcej produktów eksportowali nasi zachodni sąsiedzi ale i tak przewozem zajmowały się polskie firmy.

Teraz rosyjskie embargo obejmuje również produkty z UE, brakuje więc zleceń które wcześniej ratowały finanse przewoźników.

Samochody nie mogą stać. Przedsiębiorcy muszą zarobić na ratę leasingową, pensje dla pracowników czy ZUS. Mniejsi mogą nie podołać bez pomocy. Zwłaszcza, że znaczna część jeździła tylko na wschód.

Wiele firm radzi sobie jak może- kierowcy są na urlopach, właściciele szukają innych towarów które można by wozić, ale ze zleceniami ciężko. Konkurencja na rynku jest ogromna. Większość firm ma podpisane stałe umowy na przewozy, więc zleceń nagle nie przybędzie.

Cała sytuacja spowodowała, że ceny przewozów zaczęły spadać i są najniższe od 2009 roku. Przy czym wtedy paliwo w Polsce, w Rosji i wszędzie było znacznie tańsze. Nie było też tak wielu płatnych dróg, generalnie koszty transportu były znacznie niższe.

Teraz jeszcze spływają płatności za kursy sprzed embarga. To pozwoli przetrwać miesiąc, dwa, ponieważ w transporcie większość płatności odbywa się po nawet 90 dniach. Co będzie dalej? Niektórzy boją się nawet o tym myśleć.

Jeszcze rok temu firmy podkupywały sobie kierowców, bo nie miał kto pracować. Premia dla kierowcy, który przyprowadził do pracy kolegę była normą. Właściciele firm zaklepywali pracowników już na kursach na prawo jazdy. Sytuacja w transporcie zaczęła się psuć z początkiem ukraińskiego Majdanu. Spadała liczba zleceń, co od razu przełożyło się też na liczbę np. kursantów na kategorię C. Ta drastycznie spadła – o 90 procent.

Ale to całe domino. Nie zarobią też warsztaty samochodowe, wulkanizacje, sklepy. Właściciele firm szacują, że pracy może zabraknąć nawet dla co trzeciego kierowcy.

 

 

Podziel sie artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>