ZUS czy OFE? Wybieraj świadomie!

Otwarty Fundusz Emerytalny (OFE) –

Źródło - http://gazeta-student.pl/

w polskim systemie to osoba prawna stanowiąca odrębną masę majątkową, zarządzana i reprezentowana przez Powszechne Towarzystwo Emerytalne (PTE), działający na podstawie ustawy z dnia 28 sierpnia 1997 r. o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych (Dz. U. z 2004 r. Nr 159, poz. 1667 (tekst jednolity)). Osoby należące do OFE posiadają jednostki rozrachunkowe zapisane na ich indywidualnych rachunkach.

Otwarte fundusze emerytalne powstały w ramach reformy systemu emerytalnego w 1999 roku i pozwalają na gromadzenie środków pieniężnych na emeryturę w tzw. II filarze.

Z dniem 1 maja 2011 r. zmniejszono część składki przekazywanej do OFE z 7.3 proc. do 2,3 proc. Celem tej zmiany miało być pogodzenie możliwości finansowych budżetu państwa refundującego kwotę składek przekazywanych do OFE i oczekiwanej adekwatności przyszłych emerytur. W ZUS powstały w ramach kont ubezpieczonych subkonta, na które trafia pozostała część składki dotychczas przekazywanej do OFE.

Obecnie rząd chce aby  środki obligacyjne OFE zostały przeniesione na subkonto w ZUS, akcyjne zaś miałyby pozostać w Funduszach. Obywatele będą mieli trzy miesiące na wybór – subkonto czy Otwarty Fundusz Emerytalny. Brak wyboru w tym czasie oznacza przeniesienie ich do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Proces przenoszenia na subkonto ma się rozpocząć 10 lat przed emeryturą. Zdaniem rządzących emerytury wypłacane z subkonta w ZUS będą wyższe od tych z OFE.

Niestety, prawdopodobnie  większość obywateli „wybierze” Zakład Ubezpieczeń Społecznych.  Większość ludzie nie złoży w terminie deklaracji i siłą rzeczy ich składki przejdą do funduszu ubezpieczeń społecznych. Jest to realizacja koncepcji rządu, żeby jak najbardziej osłabić OFE, a wzmocnić finanse gromadzone w ZUS.

To o czym nie mówią polskie media to fakt, iż polski system emerytalny właśnie upadł. Renty i emerytury wypłacane były dotąd na bieżąco ze składek, potrącanych z każdej pensji każdego pracującego Polaka. Ale liczba emerytów rośnie i wpływy ze składek zaczęły być mniejsze od wypłat.

ZUS zaczął tonąć i dziś musi zdobyć 5,5 miliarda złotych na bieżące wypłaty emerytur i rent. Zapożycza się u państwa ale to tymczasowe rozwiązanie, bo budżet państwa już ledwo zipie. ZUS będzie potrzebował coraz więcej pieniędzy na świadczenia, a dostawać będzie coraz mniej ze składek. Nie wiadomo, jak długo państwo da radę pożyczać mu pieniądze, których tak naprawdę też nie ma.

Musimy zdać sobie sprawę, że niezależnie co nam dziś politycy obiecują nie ma szans na wygodne życie z emerytury wypłacanej ze środków publicznych. Co gorsza, obecne działania rządu nie mają na celu ochrony emerytów przed chciwością OFE lecz w głównej mierze dążą do umorzenie obligacji rządowych posiadanych przez fundusze emerytalne co pozwoli na obniżenie oficjalnego długu.

Obniżenie długu pozwoli natomiast na spełnienie wymagań dotyczących wprowadzenia w Polsce euro(do czego dąży rząd PO) ale co kompletnie pogrąży obywateli.

Aby zobrazować w jakim stanie jest obecny system emerytalny można posłużyć się wyliczeniami przygotowanymi przez ZUS. Jedynym wartym uwagi jest scenariusz pesymistyczny ponieważ jak pokazuje rzeczywistość jest on najbardziej zbliżony do realiów.

Scenariusz taki zakłada:

- 2 % wzrost PKB

- 1,5% wzrost realnych płac

- 13% bezrobocie

Obiektywnie patrząc te założenia są i tak aż za nadto optymistyczne.

1. Deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w 2014 ma wynieść 67 mld PLN. Deficyt ma rosnąć stopniowo do 2018 osiągając 83 mld PLN. Innymi słowy, w roku 2018 każdy pracujący będzie musiał w postaci podatków przekazać ponad 4 tys. zł na dopłaty do ZUS.

2. Prawdziwe problemy zaczną się po 2018 roku. Obecnie średni wiek przechodzenia na emeryturę wynosi 61 lat dla mężczyzn oraz 59 lat i 6 m-cy dla kobiet. Zważywszy, że najliczniejszą grupą są obecnie pięćdziesięciolatkowie to właśnie oni po roku 2018 zaczną przechodzić na emeryturę co przyczyni się do eksplozji deficytu FUS.

3. Jeżeli przez najbliższe lata nie uda się utrzymać 2% tempa wzrostu PKB (obecnie wynosi ok 1,5%) , a bezrobocie wzrośnie powyżej zakładanych 13% (obecnie 14%) to emerytalna katastrofa czeka nas o wiele szybciej.

4. Sytuacja demograficzna jest tragiczna. W ostatnich latach narastał deficyt ZUS pomimo, że co roku liczba emerytów pobierających świadczenia spadała o ok. 200 tys. osób rocznie (dołek demograficzny). Z kolei w ostatnich 4 latach wyż demograficzny wszedł akurat na rynek pracy i płacił składki.

5. Środków zgromadzonych w OFE, które rząd powoli przejmuje znajduje się około 270 mld. Przy deficycie jaki zakłada ZUS wystarczą one na 4 lata, po których pokolenie seniorów czeka dramat. Rząd jednak nie będzie czekał aż 4 lat i posłuży się pieniędzmi z OFE na łatanie bieżącej dziury budżetowej, a problem pokrycia deficytu w ZUS zostawi na później.

6. Jeżeli zamiast 2% wzrostu PKB czeka nas recesja lub bezrobocie utrzyma się powyżej prognozowanych 13% to system emerytalny nie utrzyma się dłużej niż 3 lata.

Polski system ubezpieczeń społecznych został zaadoptowany z krajów zachodnich. Tam z kolei powstał w obecnej formie po II wojnie światowej, kiedy to stosunek korzystających ze świadczeń do pracujących wynosił 1:40. Na jednego emeryta pracowało aż 40 płacących składki. Na skutek wydłużania się średniej długości życia, starzenia się społeczeństwa, a co za tym idzie dramatycznej zmiany ilości beneficjentów kosztem wpłacających, system ten przerodził się w strukturę stającą się ewidentnym schematem Ponziego.

Schemat Ponziego czyli piramidy finansowej pochodzi od nazwiska twórcy pierwszej w historii piramidy tego typu, Charlesa Ponziego. Zysk uczestnika uzależniony jest od wpłat kolejnych uczestników. Jedynym źródłem wpływów są wpłaty od kolejnych naiwnych. System wymaga lawinowego dopływu nowych uczestników i dlatego jest skazany na porażkę.

Czyż nie tak właśnie wygląda dzisiejszy ZUS? Na emeryturę jednego muszą pracować, czyli wpłacać składki inni. Dopóki wpłacających (pracujących) jest więcej niż korzystających (emerytów) system taki działa ale jeśli na jednego emeryta przypada tylko 2-3 pracujących to system taki nie może funkcjonować. W nadchodzących latach, kiedy kolejni płacący składki przejdą na emeryturę stosunek pracujących do emerytów zbliży się do okolicy 1:2. Oznacza to, że na każdego emeryta przypadać będzie 2 pracujących.  Przy kurczącej się bazie wpłacających, realne wypłaty będą na poziomie ledwie umożliwiającym przeżycie zdecydowanie poniżej granicy ubóstwa. Wypłaty świadczeń na tak małym poziomie doprowadzą do sytuacji, w której emeryci nie będą mieli innego wyjścia jak tylko dalej pracować bez względu na osiągnięty wiek emerytalny. Tym samym będą opłacać hipotetyczną emeryturę aż do śmierci.

Równie kiepsko ma się sytuacja z tzw. II filarem, do którego jest przekazywana część naszej składki z ZUS. Obecny rząd dowiódł jak łatwo jest przejąć te pieniądze tłumacząc się oczywiście dobrem emerytów.  Jednak trzeba sobie zdać sprawę, że sytuacji przyszłych emerytów nie poprawi II filar.

Środki w II filarze są inwestowane w akcje oraz obligacje. Te pierwsze w najbliższych latach stracą co najmniej 50% wartości na skutek upadku systemu monetarnego. Nie liczyłbym na szybkie odbicie podobne do tego w 2009 roku, jako że jesteśmy w trakcie cyklicznej bessy, która potrwa jeszcze co najmniej 10 lat. 

Fundusz emerytalny inwestuje w naszym imieniu. Za wpłacane co miesiąc składki kupuje obligacje za 100 zł. Emitent (rząd polski) zobowiązuje się do wypłacania 4% rocznie czyli 4 zł do każdej obligacji 100 złotowej. Będzie tak robił przez 20 lat. Po tym okresie zobowiązuje się wykupić nasze obligacje oddając nam (funduszowi) 100 zł. Jednocześnie rząd  ratując się przed bankructwem będzie zwiększał podaż pieniądza co wywoła inflację, czyli wzrost cen. Dla nas oznacza to, że za owe 4 zł, które będziemy otrzymywać corocznie będziemy mogli kupić coraz mniej dóbr. Po 20 latach nasze zainwestowane 100 zł, otrzymane po wykupie obligacji wystarczą  na kawę.

Rząd mając przed sobą bankructwo systemu ubezpieczeń społecznych zdaje sobie sprawę, że w II filarze są pieniądze. Aby odwlec bankructwo systemu ubezpieczeń najprawdopodobniej znacjonalizuje wszystkie środki ulokowane w funduszach emerytalnych tak jak zrobił z częścią kilka miesięcy temu. Poprzedzi to zapewne kampanią medialną tłumaczącą takie rozwiązanie dobrem ogółu lub wyższą koniecznością.

Technicznie nie zmieni się wiele. Jednak, najgorsze w tym jest to, że nie wiesz jaka będzie wartość nabywcza tych świadczeń.


Arytmetyka jest nieubłagana. Wszystkie schematy polegające na wypłacie świadczeń ze środków pochodzących od wpłat nowych uczestników upadały zawsze. Tym razem nie będzie inaczej. Liczba osób pobierających świadczenia w stosunku do płacących składki dramatycznie się zwiększy, a to nie wróży nic dobrego na przyszłość. Proponowane przez rządzących rozwiązania są tylko tymczasowe.

 

Podziel sie artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>