Nowa akcyza na węgiel

Od pewnego czasu w wprowadzanych i nowelizowanych przepisach można zauważyć schemat działania w którym,  odpowiedzialność oraz ciężar wykonania aktów prawnych zostaje przeniesiony z Państwa  na Obywateli. Tym samym na tych ostatnich zostaje nałożone dotrzymywanie formalności utrudniających swobodny rozwój czy dysponowanie własnością. Podczas gdy społeczeństwo zmaga się z kolejnymi falami biurokracji, urzędnikom pozostawiono jedynie funkcje kontrolne i karanie tych, którzy nie uczynili zadość formalnościom. Mimo, że ze swojej definicji to urzędy o wiele lepiej poruszają się w materii prawa oraz mają większe kompetencje do wypełniania tego typu obowiązków. Przykładem takiej regulacji jest opisywana wcześniej ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody.

Do zbioru podobnych absurdów można zaliczyć wprowadzoną, zgodnie z wymogami UE, akcyzę na węgiel i koks do celów opałowych. Regulacja ta weszła w życie na początku tego roku i już teraz jest obiektem ostrej krytyki. Przez pierwszy tydzień stycznia obroty składów opałowych spadły do 10 procent ich średniej wartości, co w przybliżeniu oznacza nawet 75 mln zł.

Kontrowersje powstały na gruncie problematyki związanej ze zwolnieniami od akcyzy oraz sposobie jej pobierania. Przyjęte rozwiązanie poważnie dotknie – nie tyle pod względem finansowym, co organizacyjnym i biurokratycznym – setki tysięcy firm w Polsce.

Zasadniczym problemem jest zapis, zgodnie z którym akcyza ma być pobierana nie od skoncentrowanych producentów czy importerów węgla, ale jego sprzedawców- ostatecznych dostawców, którzy będą musieli prowadzić specjalną ewidencję. To rozwiązanie odwrotne niż np. w akcyzie na paliwa, gdzie akcyzę płacą koncerny paliwowe, a nie stacje benzynowe, czy na papierosy, gdzie podatek odprowadzają wytwórcy, a nie firmy czy kioski handlujące papierosami. Obowiązek rozliczenia akcyzy przez sprzedawców, a nie u producentów, może wprowadzać trudności, ponieważ realizacja dodatkowych obowiązków spada na podmioty mniejsze, w wielu przypadkach słabiej przygotowane do wypełniania tych obowiązków niż np. producenci węgla.

Wprowadzonej regulacji towarzyszy ogromna biurokracja, która dotknie przedsiębiorców. Obecnie nie jest znana dokładna liczba podatników akcyzy. Szacuje się, że ich liczba może wynosić nawet kilkaset tysięcy.

Absolutna większość polskich podmiotów gospodarczych poniesie ciężar tego podatku, ponieważ ich sprzedawcy – nawet bardzo małe składy węglowe rozsiane po całej Polsce – będą musiały sprzedać im węgiel z akcyzą – doliczyć podatek od każdej tony i zapłacić do urzędu celnego.

Kolejny problem rodzi się na gruncie zapasów węgla, które są już u odbiorców, a także węgla będącego w trakcie transportu, rozpoczętego przed wejściem w życie akcyzy. Nie jest bowiem jasne, czy także one ten węgiel jest objęty podatkiem.

Podstawowym warunkiem do spełnienia, aby móc od 2 stycznia 2012 roku handlować bez akcyzy węglem kamiennym i brunatnym oraz koksem, przeznaczonymi do celów opałowych, jest konieczność uzyskania statusu tzw. pośredniczącego podmiotu węglowego.

Aby tego dokonać, należy przed dniem rozpoczęcia działalności w tym zakresie, powiadomić o tym pisemnie właściwego naczelnika urzędu celnego. Wielu podatników nie wie nawet, że musi to zrobić, bo nie wiedzą, że są w tym przypadku podatnikami. W obecnej formule podatnikami akcyzy mogą stać się np. rzemieślnicy, zużywający po kilkaset kilogramów węgla.

Lista podmiotów, które zostają zwolnione z akcyzy jest bardzo szeroka i obejmuje m.in. gospodarstwa domowe jak i zakłady wykorzystujące węgiel i koks do produkcji energii i wyrobów energetycznych.

Wprowadzona regulacja przewiduje, że akcyzę mają rozliczać sami sprzedawcy. To na nich spoczywa obowiązek sprawdzania, czy klient jest zwolniony z akcyzy. W praktyce będzie to polegać na wylegitymowaniu klienta i przygotowaniu 4 egzemplarzy dokumentu dostawy. Klient z otrzymanymi dwoma kopiami jedzie do miejsca dostawy, po czym odsyła jeden z nich sprzedawcy. Nie może on podpisać dokumentu przy odbiorze ponieważ nie jest to miejsce dostawy. Celnicy za bramą składu mogą to sprawdzić.

Aby ze zwolnienia od akcyzy korzystał kupujący nie będący pośredniczącym podmiotem węglowym, musi on (poza wykorzystaniem węgla i koksu do celów zwolnionych) dodatkowo prowadzić ewidencję wyrobów węglowych zużywanych do celów zwolnionych.

Jeżeli jednak sprzedaż zostanie dokonana bez zachowania powyższych warunków lub podmiotom nie uprawnionym do skorzystania ze zwolnienia, to należy uiścić podatek akcyzowy.

W niektórych przypadkach – jak w sprawie podmiotów energochłonnych czy wdrażających rozwiązania proekologiczne – mogą być wątpliwości co do tego, czy dany podmiot jest zwolniony z podatku. Przyjęte w akcie definicje pozostawiają pole do różnych interpretacji. Może to wprowadzać niepewność, czy w konkretnej sytuacji przedsiębiorstwo zużywające węgiel może korzystać ze zwolnienia, czy też jest tego uprawnienia pozbawione.

W rezultacie niektóre składy będą sprzedawać tylko węgiel z akcyzą, tj. ok 10 procent droższy, bo by móc realizować zwolnienia, muszą zarejestrować się w urzędzie celnym.

Powyższe przepisy wprowadzają chaos, zbędną biurokrację i dezorganizują pracę wielu przedsiębiorstw. Wiele zapisów jest całkowicie nieprzemyślanych oraz niefunkcjonalnych.

Rozwiązaniem może być wystawianie przez sprzedawców odpowiednio rachunków osobom prywatnym i faktur podmiotom gospodarczym. Pozwoliłoby to na rozróżnienie części klientów, którzy są uprawnieni do zwolnienia.

Akcyzę płaciły nieliczne podmioty – producenci i importerzy, którzy sprzedawaliby węgiel z naliczoną akcyzą. Później podmioty, które są zwolnione z akcyzy, mogłyby odzyskiwać ten podatek, np. odliczając od podatku VAT.

 

Ustawa z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym (Dz.U. 2009 nr 3 poz. 11)

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20090030011

Podziel sie artykułem

Możliwość komentowania jest wyłączona.