ACTA a nieuczciwa konkurencja

ACTA –  podpisanie przez Polskę tego dokumentu, o czym wspominaliśmy w poprzednim artykule, wzbudziło szereg kontrowersji. Jak wykazaliśmy umowa ta ma znaczenie, nie tylko odnośnie ściągania plików z sieci, ale również ma realny wpływ na rozwój przedsiębiorców.Tym razem prezentujemy kolejną jej odsłonę.

Źródło obrazu – http://polygamia.pl/

Jeszcze przed podpisaniem powyższego porozumienia dochodziło do kontrowersyjnych przypadków na gruncie prawa autorskiego.  Przykładem może być sytuacja, w której zagraniczna firma oskarża polskiego przedsiębiorcę o plagiat marki, patentu czy też produktu. W ustawodawstwie innych krajów do wszczęcia postępowania z zakresu prawa autorskiego wystarczy czasem jedynie potwierdzenie rejestracji patentu i wskazanie ewentualnego podmiotu dokonującego naruszenia. Sąd w takich przypadkach wydaje na tej podstawie stosowne orzeczenie, obligując naruszającego do zaprzestania używania danego znaku zastrzeżonego czy patentu. Strona pozwana nie jest oczywiście pozbawiona środków obrony. Może wykazać, że stosowanie danego znaku nie stanowi naruszenia lub, że sama znacznie wcześniej dokonała rejestracji. Cały proces jest jednak długotrwały i generuje koszty. W pewnych przypadkach może być sposobem na blokowanie konkurencyjnych firm.

Ponadto należy zwrócić uwagę na ogromną liczbę przedsiębiorstw funkcjonujących, nie tylko w Polsce, ale również Europie czy w Świecie. Nie jest więc możliwe uniknięcie dublowania się, w większym czy też mniejszym stopniu, nazw firm czy patentów z danej gałęzi branżowej.

Nie jest wyjątkiem również sytuacja w której, z uwagi na olbrzymią wręcz ilość dokonywanych rejestracji, jakiś patent zostaje „zapomniany”. Urząd dokonuje rejestracji „nowego” patentu, podczas gdy takowy już w rejestrze istnieje.

Jeśli obecny stan prawny rodzi takie komplikacje, to jak może wyglądać podobna sytuacja po ratyfikowaniu i wejściu w życie ACTA?

Porozumienie ACTA, dopuszczając możliwość filtrowania wszystkich kont internetowych, narusza prawo do ochrony danych osobowych oraz wolność obrotu informacją. Groźne są zwłaszcza środki tymczasowe pozwalające w praktyce na ingerencję w treść stron internetowych bez wysłuchania zainteresowanej strony, gdy istnieje jedynie domniemanie naruszenia czyichś praw autorskich.

Art.25 przewiduje możliwość wydania przez właściwe organy nakazu zajęcia towarów, co do których istnieje jedynie podejrzenie, że są towarami oznaczonymi podrobionym znakiem towarowym lub pirackimi towarami chronionymi prawem autorskim, wszelkich związanych z nimi materiałów i narzędzi wykorzystywanych do popełnienia czynu, co do którego istnieje podejrzenie naruszenia prawa, dokumentacji odnoszącej się do tego czynu oraz majątku pochodzącego z działalności, co do której istnieje podejrzenie naruszenia prawa, lub uzyskanego pośrednio lub bezpośrednio w jej wyniku.

W dobie powszechności stosowania usług dostarczanych przez Internet ma to istotne znaczenie. W przypadku bowiem istnienia jedynie podejrzenia naruszenia organy ścigania mogą nie tylko zamknąć stronę przedsiębiorcy ale również odciąć go od dostępu do Internetu. W praktyce oznacza to wyeliminowanie takiego podmiotu gospodarczego z obrotu. Wiele firm sprzedaje swoje towary i usługi za pośrednictwem Internetu, tym samym zostanie odciętych od klientów i pozbawione źródeł dochodu. Nie wspominając o praktycznym uniemożliwieniu kontaktowania się z kontrahentami.

Taka regulacja godzi w konstytucyjną zasadę domniemania niewinności i prawa do obrony. Nawet jeśli w przyszłości  dany przedsiębiorca udowodni swoją niewinność, a nawet uzyska odszkodowanie nie będzie od w stanie odbudować bazy klientów oraz marki, a firma pozbawiona środków finansowych upadnie jeszcze przed zakończeniem procesu.

Należy ponadto pamiętać, iż ACTA nie dotyczy tylko naruszeń prawa autorskiego w sieci ale w szerokim tego słowa znaczeniu.

Może powodować to powstawanie patologicznych sytuacji zmierzające do eliminacji konkurencyjnych podmiotów gospodarczych. Firma chcąc pozbyć się konkurenta wystarczy, że złoży doniesienie o posługiwaniu się przez niego bez zezwolenia identycznym znakiem towarowym. Tym samym po zastosowaniu powyżej opisanych środków, taki przedsiębiorca zostanie odcięty od świata i środków finansowych ponieważ będzie pozbawiony możliwości obrony. W konsekwencji możliwe jest powstawianie „firm” trudniących się takim „eliminowaniem” na zlecenie przedsiębiorców zagrażających zlecającym takie działanie podmiotom.

Porozumienie ACTA na pierwszy rzut oka wydaję się być przejrzystym aktem. Dopiero bardziej dogłębna jego analiza w odniesieniu do konkretnych przypadków wskazuje na zagrożenia jakie może nieść ratyfikacja tej umowy w różnych sferach jej obowiązywania, nie tylko odnośnie Internetu ale także nieuczciwej konkurencji.

 

tekst ACTA obecnie dostępny na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

http://www.mkidn.gov.pl/pages/strona-glowna/ministerstwo/prawo/prawo-autorskie.php

Podziel sie artykułem

2 myśli nt. „ACTA a nieuczciwa konkurencja

  1. jak widać GMO, ACTA, SOPA, PIPA, INDECT, TPP, czy ECHELON, to tylko odmiany światowego problemu, jakim dziś jest IP (Intelectual Proprety), więc tu nie tyle chodzi o GMO, ACTA lub jakiś internet, tylko o usunięcie z polskiego i europejskiego prawa tej proamerykańskiej „własności intelektualnej”, a w Polsce ustawy o prawach autorskich i pokrewnych, którą Sejm RP uchwalił w 1994 roku, kiedy ministrem kultury był polski reżyser i aktor Kazimierz Dejmek pod rządami SLD-PSL i premiera Waldemara Pawlaka za prezydentury Lecha Wałęsy, która jest sprzeczna polskim Kodeksem Cywilnym – problemem jest złodziejski mechanizm tzw „własności intelektualnej”, zakładający sprzedawanie tej samej pracy milionom ludzi, miliony razy – już bez pracy, bo on najbardziej zagraża fundamentom prawa polskiego i europejskiego, gdyż to podważa wszelkie zasady prawa oparte o własność materialną, co siłą rzeczy prowadzi stopniowo i nieuchronnie do bezprawia i anarchii…, bo prawo wewnętrznie sprzeczne przestaje być prawem…, dlatego pilnie potrzeba REFERENDUM !!!
    STOP american IP legislation in Europe !!!

  2. ale dziś znów mieszają w TV – Panie Ministrze Boni !!! jaka ochrona własności ??? której własności ??? intelektualnej czy materialnej ??? przecież jedna drugą wyklucza, więc o ochronie której własności w kółko kręcicie !!! tu nie chodzi o żadną wolność w internecie, tylko o każdą całą naszą wolność, a ta amerykańska „własność intelektualna”, to tylko amerykańskie neo-niewolnictwo, i my tego nie chcemy !!!